czwartek, 29 grudnia 2011

Byle do stycznia, czyli jazda na oparach.

Witajcie,
W związku z tym, iż ukochany rok 2011 ma się ku końcowi, również ja czuję się jakbym powoli, razem z nim odpływał w nicość. Ot, takie dziwne uczucie będące pewnie bezpośrednim skutkiem uprawiania życia bazując na krótkoterminowych celach operacyjnych, wyłączając zupełnie te strategiczne. Niestety, jako freelancer na więcej, przynajmniej póki co, nie mogę sobie pozwolić. Czy rok 2012 będzie rokiem obfitości pełnym tłustych jak małe dzieci zleceń? Rokiem rozpusty, pełnego portfela i szampana spływającego po nagich biustach pełnych życia nastolatek..? 

"Miś"


Hawk!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...