Witajcie,
Mam niezmierną przyjemność ogłosić wszem i wobec, iż do grona szarych twarzy dołączyła dziś (choć prawdę mówiąc powinienem napisać, że w maju...) ogromnie uzdolniona, niezwykle żywiołowa, oraz nad wymiar sympatyczna
Beata Bieniak. Większość z Was na pewno zetknęła się z jej niezwykłymi obrazami. Czemu użyłem słowa "obrazy"? Beata jest specyficznym artystą, który jedną ręką godzinami "pucuje" surrealistyczne fotomontaże dbając o odpowiedni wygląd każdego pojedyńczego piksela, drugą zakładając szklane negatywy do wielkoformatowego drewnianego pudełka. Pierwsza ręka nie dotyka drugiej.
Z Beata znaliśmy się "w necie" dość długo. Wysyłałem jej moje
pierwsze filmy z kieva 60 do wywoływania i skanowania zanim poznaliśmy się live. To się nazywa cyber, co...? W końcu, kiedy w maju Beata zorganizowała plener fotopstryków w Dzierżąznej, stanęliśmy oko w oko! Bardzo miło wspominam nasze spotkanie wspomagane serią bruderszaftów.
Skąd szary tryptyk z Beatą? Już tłumaczę...
 |
| fot. Adrian Błachut |
W 1996 roku Beata miała wypadek samochodowy. Wrak przygniótł ją łamiąc jej kręgosłup w 3 miejscach, nogi oraz biodra. 2 lata w łóżku, później wózek inwalidzki. Po 4 latach operacja i zmartwychwstanie. Opisując tę historię nie mogę wyjść z podziwu dla jej woli walki, ponieważ gdyby mi jej nie opowiedziała, nie domyśliłbym się. Dziwnym zbiegiem okoliczności powstała seria zdjęć, które już w domu nagle ułożyły się w "biograficzny" tryptyk....
Bonusy:
 |
| fot. Aleksandra Gach |
Oraz dosłownie ułamek moich ulubionych prac Beaty
 |
| autor - Beata Bieniak |
 |
| autor - Beata Bieniak |
 |
| autor - Beata Bieniak |
 |
| autor - Beata Bieniak |
 |
| autor - Beata Bieniak |
Jeszcze raz dziękuję wszystkim dzierżąznianinom (sic!), którzy pomagali przy zdjęciach, a przede wszystkim dziękuję Beacie. Cmok!
Hawk!