sobota, 20 listopada 2010

Vermeer pinhole, PKOBP i piwo z biedronki

Enigmatyczny tytuł, prawdaż?
Dawno nie napisałem żadnej anegdoty i już zupełnie zapomniałem, że mam taki dział w mojej blogowej twórczości. W związku z tym opiszę dziś historyjkę (bo to taka mała historia), której byłem bohaterem  2 tygodnie temu...

Jest poniedziałek, dwa dni do urodzin Szarego kocurka. Muszę koniecznie zrobić przelew za pinhole Vermeer, którym zamierzam go obdarować. Wiem, że miała nań chrapkę. Na pewno się ucieszy...


No właśnie, ucieszy. Ucieszy się jeśli jej go podaruję, a zrobię to wyłącznie jeśli paczka zdąży dojść z Wrocka. Na środę. Muszę zrobić ten cholerny przelew nie mając jeb**ej karty kodów, która jak na złość wyparowała. Karta kodów. Ze zdrapkami jak na jakiejś loterii. Chyba tylko w moim "ukochanym" banku nadal stosują tą prehistoryczną antykoncepcję finansów swoich klientów.
"Zdrapka ochroni Cię przed niechcianym poczęciem Twojej sakwy"

Chwilę siedziałem bezsilnie gapiąc się na ekran monitora. "wpisz kod... k**a...". W końcu strzeliłem się w twarz, mówiąc do siebie w duchu "dasz rade!". Napisałem dane do przelewu na jakiejś obgryzionej kartce i ruszyłem do najbliższego oddziału PKO BP, którym okazał się ten na placu Wolnica.

Na miejscu zastałem małą klitkę podzieloną na okienko "kasa" oraz dwa stanowiska do obsługi klienta. Jedno oczywiście nie działało. Kolejka. Przy stoliku siedzi starszy Pan i dyktuje bankierce numer telefonu. Ta patrzy na niego podejrzliwie, ale zaraz notuje. Nie wiem o co chodzi, słucham właśnie Slayer'a starając się nie oprzeć o "świeżo malowane" drzwi.





Dziadek wstał. Bankierka wykręca numer z kartki, ale nikt nie odpowiada. Dziadek uparcie twierdzi, że ktoś powinien się zgłosić. "Do jasnej, czy to na pewno oddział banku?" Pomyślałem. Dziadek dał kobiecie swój telefon. Ta z niego dzwoni. "ostro, teraz aż sam jestem ciekaw ocokaman..." Nikt nie odbiera. Dziadek odpuszcza. Nareszcie! Na odchodne podchodzi jeszcze do kasierki i coś tam zagaduje. "Jestem waszym klientem od pół wieku..." Czujecie? Dziadek od 50 lat ma jedno i to samo konto bankowe. Szacun. Poszedł...

W końcu siadam przed dziewczyną i mówię, że chciałem zrobić przelew. Aż dziwnie się czuję kiedy te słowa padają z moich ust. Ostatni raz przelew w banku robiłem kilka lat temu. Sam nie pamiętam kiedy. Podaje kobiecie tą obdartą karteluszkę nieco się zawstydzając "mogłem na ładniejszej napisać". Kobieta popatrzyła na mnie ze zdumieniem, po czym zaczęła nieudolnie wklepywać cyferki. Siedzę i gapię się na jej niezdarne palce zakończone jakimiś dziwnymi tipsami. Twarz ma sympatyczną.




Chwilę tak siedzimy w nieznośnej ciszy mozolnie przerywanej pozbawionym rytmu stukotem klawiatury. Zerkam przez ramię, żeby się upewnić, że dziadek nie wyskoczy mi zaraz zza pleców. Nie ma go. Widzę, że dziewczyna zerka na mnie nieśmiało ale i z lekką pretensją wyraźnie chcąc coś powiedzieć.


"Nie korzysta Pan z bankowości internetowej..?"


"Jasne, że korzystam! Gdybym musiał chodzić do takiego oddziału za każdym razem gdy potrzebuję wejść na swoje konto, chyba by mnie szlak trafił" pomyślałem.

- Tak, korzystam. Tylko zgubiłem kartę kodów. A właśnie. Od razu złożę u Pani zamówienie na nową.
- ależ proszę! Dam ją Panu od razu.
- ale dziś? tutaj?
- no tak. Zaraz przyniosę...

Co za kretyn ze mnie. Wystarczyło zapytać i dostaję kartę na miejscu? Dżizas! Kobieta wróciła.

- ale fajnie, że mi Pani o tym powiedziała. Normalnie nie wiedziałem, że to tak od ręki.
- no widzi Pan! I zaoszczędził Pan 4,50zł na przelewie...
- no tak, faktycznie.
- noooo. Może iść Pan na jedno piwo.
- hm?
- a z biedronki to i na dwa będzie...





Paczka doszła na czas.


11 komentarze:

  1. Po tym fragmencie ""wpisz kod... k**a...". W końcu strzeliłem się w twarz, mówiąc do siebie w duchu "dasz rade!"." pomyslałem, że wpiszesz jeden z tych 40 kodów z pamięci albo tak intuicyjnie... i trafisz. A tak - nudno było... :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zawiesiłem się w tym samym momencie co Wiktor, tylko pojechałem jeszcze bardziej. Pomyślałem, że wklepałeś kod na "chybił trafił" i że trafiłeś (w końcu szóstki w totka się zdarzają) :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. ;]chyba wiem o jakim banku piszesz. miałem to samo. a co do Wermeerka to dobry wybór. identycznego dostałem miesiąc temu od kuligów z robo. efekty wkrótce pewnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja proponuję ci wziąść kawałek dwustronnej taśmy klejącej i wkleić te pi****ą kartę do kalendarza, notatnika czy czegos co jest większe gabarytowo i co używasz często i nie ginie.

    Patent opracowałam po ktorymś z kolei bezskutecznym poszukiwaniu karty i wycieczce do banku po nową kartę.

    OdpowiedzUsuń
  5. no ale Oskar musi pojechać do swojego oddziału ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym zmienił bank. Słowo daję, jak widzę kiedy kumpel miota się z tymi zdrapkami czuję się jakbym za komuny kupował masło na kartki. Czy oni nie wiedzą, że jest XXI wiek? ;)...

    OdpowiedzUsuń
  7. da się już zmienić tę opcję na SMS :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. A moim zdaniem nie skumałeś że pani jednoznacznie dawała ci do zrozumienia żebyś ją zaprosił na to drugie piwo z biedronki;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Maciek - dokładnie to samo miałem na mysli :)

    OdpowiedzUsuń
  10. grunt to dobra puenta:) eh piwa z Biedronki, przypominają się licealne czasy...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...