"Lubię Comę, to Coma nie lubi mnie!"
Tym zdaniem zacznę krótki post, który właśnie czytacie. "Dlaczego??" pomyśli zapewne kilka osób. Otóż wszysto po kolei...
Dziś w Rudeboy'u zagrała Coma, której słucham od dawna. Kiedyś, na starym jeszcze blogu, chyba nawet rozpisywałem się obszernie dlaczego ich lubię. Nieważne, lubię i tyle.
Tak, jak się tego spodziewałem, koncert był kolejna bielską "mordownią". Ludzi masa, w środku zaduch, spocone ciała półnagich nastolatków z wszarami po pas. Założę się, że jakieś przepisy dot. m.in. bezpieczeństwa zostały dziś, po raz kolejny, złamane ;-) To też jest nieważne.
(no, może poza faktem, że w takim zaduchu po raz kolejny prawie utopił mi się aparat)
Grała Coma i musiałem tam być! Wejściówke już od dawna miałem zaklepaną u Magdy. Jak widać Magda stawia nie tylko lody, ale i koncerty... ;-)





Jak widać pogoda dopisała, ludziki też. Może na zewnątrz ciasno nie było, ale w środku było jak w pks'ie z Bielska do Oświęcimia o 13:05 4 lata temu...
I zaczęło się. Najpierw wyszedł na scene band, a po kilku minutach pojawił się Pioruś Rogucki. Nie lubię tych pierwszych kilku minut na takich koncertach. Ludzie krzyczą, dziewczyny kwiczą, oszaleć można.


Wbiłem sobie od razu za płotek. Najpierw ochroniarz, ochroniarskim odruchem bezwarunkowym, opierdolił mnie, że tam wchodzę, ale grzecznie pokazałem aparat. Potem zrobiłem duże oczy (jak ten kot w Shreku) i jakoś poszło.
Walnąłem kilka pstryków, przywitałem się z Pawłem i wbiłem za głośnik stając po środku. Wtedy Coma stanęła przede mna otworem...

Jak się szybko okazało, Coma stawać otworem nie lubi i Rogucki zgrabnym (wcale niezawoaluowanym) gestem dał znać ochroniarzom, żeby mnie grzecznie wypierdolili :D

Ale nie tak prędko! Zanim wujo Adrian w ogóle połapał się, o co chodzi (a raczej w ogólę nie połapał), Piotruś zadziałał na własną rękę. Najpierw ładnie się do mnie uśmiechnał, jakby przypozował, odwzajemniłem uśmiech i już chciałem wcisnąć spust migawki, a ten podszedł i złapał mi za aparat! Wtedy zrozumiałem, że to nie był miły uśmiech, to było skurw***ńskie pogranie sobie ze mna! ;-)
Cóż, odwróciłem się i zwinąłem. Potem tylko Paweł (którego pewnie chwile wcześniej opierdoliła ochrona) powiedział mi, że zabronili błyskać... ;-) Posiedziałem chwile w loży, zmieniłem na 85mm i poszedłem pstrykać bez lampy.
Cóż, odwróciłem się i zwinąłem. Potem tylko Paweł (którego pewnie chwile wcześniej opierdoliła ochrona) powiedział mi, że zabronili błyskać... ;-) Posiedziałem chwile w loży, zmieniłem na 85mm i poszedłem pstrykać bez lampy.

(I'll be back...)


Szybko jednak dotarło do mnie, że przecież cały rudeboy błyska sobie flash'ami w najlepsze, a ja schowałem bo mi Piotruś pomacał obiektyw. Wróć!

Na koniec strzeliłem kilka twarzyczek i ludzi pływających po innych ludziach i w zasadzie na tym się skończyło fotografowanie.



Reasumując koncert był ok. Grali dość długo, chyba z 2 bisami. Zawiodłem się jedynie na Piotrusiu :-) Ja rozumiem, że jak fotograf stoi 2m od niego to się chłop może zdenerwować, ale do ch**a, przecież taka dola idola... Zwłaszcza, że pod koniec ludzie z uporem maniaka świecili mu w gębe wbudowanymi w telefony lampkami nagrywając sobie filmy (na youtube jak mogę się domyślać). To tyle.
Aha, byłbym zapomniał o bonusie...
Bonus pierwszy i zarazem ostatni z cyklu "w oczeniwaniu na koncert".

Ave!

No cóż z relacji wynika że Piotrowi odbija woda sodowa i gwiazdorzy mają dość popularności i fanów. Szanowałem ten zespół ale w tej sytuacji prędko się nie wybiorę na ich koncert. Stracili niejednego fana. Ich strata ...
OdpowiedzUsuńRównież byłam na tym koncercie. Jako, że jestem z Pisarzowic i bardzo lubię ten zespół postanowiłam się wybrać na to "widowisko" w Bielskim pub'ie. Jednak po Nim uważam, że dużo lepsze są koncerty Comy na większą skalę, czyli Kraków, Katowice ze względu na ilość ludzi przypadających na metr kwadratowy i nie tylko.
OdpowiedzUsuńPiotruś po raz kolejny udowodnił, że jest... że nie jest zbyt uprzejmy... ale w gruncie rzeczy nie od dziś mi to wiadomo.
OdpowiedzUsuńPiotruś "be" a zdjęcia świetne! :)
dokladnie... rogucki troche przegiol... koncert nawet spoko ale koniec... -.-' jeszcze ludzie chcieli autografy jakies zdjeia a ten poprostu spierdolil...
OdpowiedzUsuńOdnosnie Roguckiego, bardzo duzy minus - obiecane Sto tysiecy ktore nie mialo miejsca... ale ogolnie koncert fajny jak dla mnie.
OdpowiedzUsuńA masz moze jescze jakieś zdjęcia z tego koncertu czy to wszystko? Bo cholerka nie wiem czy w ogóle pojawią się jakieś na rozrywkowni...
OdpowiedzUsuńEvvina@interia.pl
podobnie jak z pewnością większość odnoszę wrażenie lekkiego niedosytu/czyt. wk***m sie na Roguckiego/ totalnie olał nasze prośby o bis!
OdpowiedzUsuńPS
Jeśli ma cie jakieś foty z koncertu wstawcie LINK!
będę zaglądała
eh, ludzie, trochę prywatności !
OdpowiedzUsuńhm... to też człowiek , który nie zawsze ma siłę i ochotę na tłum spoconych fanów, który się na Niego rzuca w prośbie o autograf.
Wyrozumiałości. Też nie chciałabym aparatu przed mordą w trakcie wykonywania koncertu. Są granice a Rogucki nie jest ciotą, więc nie da się wkręcić w wir lamp aparatów. To, że jest idolem nie nakazuje Mu poddawania się każdemu zdjęciu i prasie. Wielki szacunek dla Niego za to, że nie zmienia się pod wpływem osiągnięć.
! COMA na zawsze ! iza.
W Rudymboyu zawsze wkurzają mnie długie włosiska skaczących wokół mnie indywiduów, z których trzeba się potem obierać.
OdpowiedzUsuń